Photo Rating Website
Indeks WDW Mielno WFM125 M06 AWS książka opto KKL
zimowy pejzaż w malarstwie

aaaaParkour_Wszystko co mamaaaa

Skradziono obrazy śląskich malarzy min. Ociepki
Policjanci z Sekcji do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu prowadzą
śledztwo w sprawie kradzieży obrazów malarzy polskich z pomieszczeń Fundacji
dla Śląska. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kradzież obrazów nastąpiła
pomiędzy 9 a 18 grudnia 2008 roku.

Skradzione obrazy to: „Biały lew” i „Konie” autorstwa Teofila Ociepki,
„Pejzaż zimowy” Bronisława Krawczuka,
„Pejzaż śląski” autorstwa Pawła Kurzeji,
„Cyrk” Pawła Wróbla i „Stary dworzec Katowice” Georgija Safranowa.

Wszystkie skradzione obrazy , oprócz tego autorstwa G. Safranowa
reprezentowały polską sztukę współczesną i twórczość malarzy amatorów śląskich.

Wszystkie osoby posiadające jakiekolwiek informacje o skradzionych dziełach
sztuki policja prosi o kontakt z Komendą Miejską w Katowicach - telefon (0-32)
200-2555 całodobowo, 200-2961 w godzinach 7.30-15.30 lub z najbliższą
jednostką policji, pod numerem 997.

Policjanci z Sekcji do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu prowadzą
śledztwo w sprawie kradzieży obrazów malarzy polskich z pomieszczeń Fundacji dla
Śląska. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kradzież obrazów nastąpiła pomiędzy
9 a 18 grudnia 2008 roku.
Skradzione obrazy to: „Biały lew” i „Konie” autorstwa Teofila Ociepki,
„Pejzaż zimowy” Bronisława Krawczuka,
„Pejzaż śląski” autorstwa Pawła Kurzeji,
„Cyrk” Pawła Wróbla i „Stary dworzec Katowice” Georgija Safranowa.

Wszystkie skradzione obrazy , oprócz tego autorstwa G. Safranowa reprezentowały
polską sztukę współczesną i twórczość malarzy amatorów śląskich.

Wszystkie osoby posiadające jakiekolwiek informacje o skradzionych dziełach
sztuki policja prosi o kontakt z Komendą Miejską w Katowicach - telefon (0-32)
200-2555 całodobowo, 200-2961 w godzinach 7.30-15.30 lub z najbliższą jednostką
policji, pod numerem 997.

Zimowe kwiaty w Galearni
W zimowe dni wyrastają pierwsze kwiaty.
W zimowe dni ogrzewamy Nasze serca
żarem miłości i sztuki.

GALEARNIA The Two of Us zaprasza od 21 lutego 2008 roku
na wystawę „Zimowe kwiaty, gorące serca”,
na której prezentowane są prace:

Natali Wiącek - fotografie z serii „Tajemniczy ogród”
Izabeli Wolskiej - zimowe pejzaże oraz „Kwiatowe Panie”
Katarzyny Porczak – ażurowe konstrukcje rzeźbiarskie
Izabeli Zalewskiej-Kantek - eleganckie, kwiatowe malarstwo na jedwabiu
Anny Bieniak - ceramiczne rzeźby - kamienne kwiaty
Luizy Domańskiej - barwne witraże
Jagody Piekarskiej – ubiory na nadchodzącą wiosnę.

Wystawę będzie można oglądać do 19 marca br.

Sobota, jeszcze nie ma 8.00, a ja juz na nogach, to w ogole nie w moim stylu.
Moj organizm od dziecka budzi sie do zycia ok. 11.00. Ale dzis obowiazki mnie
wezwaly oraz radosc, ze mimo padajacego wciaz sniegu juz dosc wczesnie rano
robi sie jasno, to znak, ze wiosna blisko. Na rowne nogi poderwalo mnie słówko
*limeryk*, ktore mam w tlumaczonym przeze mnie tekscie i sa wyrazne klopoty ze
znalezieniem odpowiednika w jezyku, na ktory tlumacze. Wczorajsze konsultacje
z moimi kolegami-tłumaczami i neative sp. nic nie daly, slowo jest, ale nie
pasuje stylistycznie. No i zerwala mnie moja corka, a raczej odglosy jej
krzataniny przed wyjsciem na nadprogramowe zajecia na uczelni, poniewaz
wykladowca od malarstwa postanowil wykorzystac aure i powtorzyc zajecia z
zimowego pejzazu w plenerze. To, oczywiscie , dobrze i pozytecznie, ale
dlaczego tak wczesnie!?!?!No trudno, jakos dojde do siebie, mam dzis lekcje od
12.00, a potem od 15.00, no i ten limeryk, caly czas musze o nim myslec, bo nie
lubie oddawac tlumaczen ze zgrzytem, bodaj w jednym miejscu. Pozdrawiam
wszystkich i zycze milego dnia.

mania <mani@olejspamgazeta.plnapisał(a):


"Lama" | Doradźcie mi, proszę...
[...]
jest jeszcze kilka innych mozliwości, poza akademiami państwowymi
sa tez prywatne a tam nie ma zadnych cezyr wiekowych przy rekrutacji;
mozesz tez najzwyczajniej w swiecie brac lekcje indywidualne, w końcu
we Wrocławiu mieszka paru malarzy z wypracowanym warsztatem;
IMO nic nie zastąpi realnego kontaktu z "mistrzem"; warsztat malarski
nie opiera się li tylko na sposobach/zasadach technicznych;

pozdrawiam serdecznie

Mań
~~
http://atticus.pl/mania


Dzięki za odzew. A mogłabyś polecić coś konkretnego? Szkołę lub mistrza,
który chętnie i umiejętnie udziela lekcji? Na to właśnie liczyłam: że są
jeszcze inne możliwości, oprócz tych, które przeszły mi przez myśl. Ale nie
ma to, jak rekomendacja człowieka znającego się na rzeczy. Domyślam się też,
że warsztat malarski, to nie tylko technologia plus sposoby i sposobiki, choć
te bariery odczuwam w tej chwili najbardziej dotkliwie. Fascynuje mnie pejzaż
malowany z natury i stwierdzam..., że nigdy dotąd nie zastanawiałam się,
jakim cudem powstały wszelkie pejzaże zimowe, nocne, w deszczu, czy
chociażby "Poryw wiatru" Corota. :-)))). Ja uwieczniam jak dotąd wyłącznie
piękną pogodę w samo południe... pastelami, bo to najłatwiej zabrać w
plener,. dyskretnie rozłożyć i szybko zwinąć. Traktuję to trochę jak szkice,
na podstawie których powstałyby z czasem jakieś wariacje większego formatu.
Ale do tego trzeba coś umieć...

Pozdrawiam
Lama

"Małgorzata Dobrowolska"


Dzięki za odzew. A mogłabyś polecić coś konkretnego? Szkołę lub mistrza,
który chętnie i umiejętnie udziela lekcji? Na to właśnie liczyłam: że są
jeszcze inne możliwości, oprócz tych, które przeszły mi przez myśl. Ale
nie
ma to, jak rekomendacja człowieka znającego się na rzeczy. Domyślam się
też,
że warsztat malarski, to nie tylko technologia plus sposoby i sposobiki,
choć
te bariery odczuwam w tej chwili najbardziej dotkliwie. Fascynuje mnie
pejzaż
malowany z natury i stwierdzam..., że nigdy dotąd nie zastanawiałam się,
jakim cudem powstały wszelkie pejzaże zimowe, nocne, w deszczu, czy
chociażby "Poryw wiatru" Corota. :-)))). Ja uwieczniam jak dotąd wyłącznie
piękną pogodę w samo południe... pastelami, bo to najłatwiej zabrać w
plener,. dyskretnie rozłożyć i szybko zwinąć. Traktuję to trochę jak
szkice,
na podstawie których powstałyby z czasem jakieś wariacje większego
formatu.
Ale do tego trzeba coś umieć...


hmm cos Ci podpowiem, zamiast oleji weź akryle, zagruntowaną grubą tekturę
(gotowy grunt dostaniesz w sklepie z zaopatrzeniem dla plastyków), trochę
wody,
ściereczki, kawałek deski czy tektury na paletę i idź za swoją przyjemnością
i potrzebą; jesteś w bardzo fajnym momencie bo nie masz tych wszystkich
akademickich uwarunkowań i to co robisz może płynąć tylko z Ciebie;
zanim podejmiesz decyzję o tym, że chcesz mieć mistrza zastanów się
czy nie masz go w sobie ;)
niestety nie wyznaję się we wrocławskich mozliwościach, w W-wie masz
np EAS http://www.eas.edu.pl/

Mań
~~
http://atticus.pl/mania


wilczysko <jac@core.plwrote in message



sepia

kolumnada pod obietnicą sepii
ostrożnie stawiam stopy
gryzie
mróz gryzie szpik
ostre kły sopli dzwonią

chylę się nie
przewracam
wesprę czoło na gruszy nie
wierzbie gruszolistnej

liści pod śniegiem
nie poruszy szron
wrosnę lodowy stalagmit
w serce parku
przebiję atut
tętniącym echem

oddechem odległej nawałnicy
jaskrą
rozsypie się sepia


Czy nie ciut zbyt mocno zacisnąłeś ten węzeł? Nie jestem
pewien, czy udało mi się dokopać do sedna, znaczy - sepii.
O próbach opowiem. Malarstwo, to po pierwsze. Więc - co w
kolorze sepii może być w takim zimowym parku? Drzewa, a
dokładnie ich pnie, zazwyczaj (nie zawsze) nie pokryte
śniegiem. Odnotowując zgodność tego tropu z "kolumnadą" -
idę dalej. Więc "pejzaż w kolorze sepii". Kazuo Ishiguro?
A jeżeli tak - wspomnienie dzieciństwa, smutek i
tajemnica. Dalej. Stara fotografia. "Ten blat na
fotografii w kolorze sepii" ;). Przemijanie raz jeszcze. I
jeszcze raz smutek. Czy pl doznaje szczególnego deja vu a
rebours, nie: "to już widziałem", raczej: "widzę to, co
było widziane przed laty"? Jakaś nadzieja, jakaś obietnica
w tym zawarta - to nic ponad złudzenie (wierzba i gruszki,
notabene ten trywializm tu nie pasuje). Istnieje jednak
możliwość zupełnie innego odczytania tego fragmentu:
"chylę się" stanowi refleksję dotyczącą świata na zewnątrz
(w takim razie w ewentualnym przekładzie na angielski
"stawiam stopy" byłoby oddane przez Present Continuous, a
"chylę się" - przez Present Simple ;) ). Przychodzi
pragnienie roztopienia się w pejzażu, wniknięcia (podobnie
w publikowanym tu przed rokiem wierszu Łukasza
Orzechowskiego), jednak "odległa nawałnica" miasta na
obrzeżach parku, "jaskra" świateł dokonują dzieła
zniszczenia (kolejna konotacja: "Betonowa wyspa"
Ballarda). "Sepia", jej łagodność, jej obietnica, jej
"dzieckość" - rozSyPuje się (a ta ładna aliteracja
podsumowuje przyrodzoną ulotność takich wzruszeń). Wiersz
bez wątpienia wart uwagi, choć "atut", powtórzę za WM, nie
chce się scalić.*

Tomaszek

PS
Oj, właśnie się scalił. "Atutem" jest sepia parku, a pl, w
głupocie swej, zaraz go przebije. Tak?
T.


Parkour_Wszystko co mam

Designed By Royalty-Free.Org