Photo Rating Website
Indeks WDW Mielno WFM125 M06 AWS książka opto KKL
zimne poty u dziecka

aaaaParkour_Wszystko co mamaaaa

" />jestem nowa.mam podejrzewam nerwicę lękowa, ciagle si eboje chorób swoich czy moich dzieci, zaczeło sie od tego,ze moiaj przyjaciółka zachorowała na raka,od tej pory ciagle mam wrażenie ,ze coś mi jest,mam porobione wszystkie badania,mam niedobory żelaza, w wynikiu 3 lat karmienia piersią.
ciągle sie boje,mam dusznosci, uczucie ciazkosci na sercu, oblewaja meni zimne poty. tragedia.zarejestrowałam sie do pscyhiatry,czekam na wizytę...

Apropos chorob i ich leczenia: opowiem ciekawostke z wlasnego zycia. Przed kilkoma laty kiedy jeszcze nie wiedzialam , ze mam grzybice. Kiedy jeszcze nie odzywialam sie zbyt zdrowo, kiedy mialam wszytskie objawy jak zle samopoczucie, problemy z jelitami, depresja, zimne stopy, zimno, niska temperatura ciala ponizej 36,6 °C, ciagle chore gardlo i splywajaca wydzielina potylnym podniebieniu, ciagle poty nocne , ciagle infekcje itd itp. Kieyd bylam w takim stanie oczywiscie szukalam juz pomocy ale wtedy jeszcze u lekarzy. A lekarze nie mogli pomoc. Otoz bylam wtedy w Polsce u mojej znajomej, ktora zajmuje sie Ayurweda. Dodam, ze moje czeste infekcje przechodzialm bez goraczki a moja temperatura ciala wynosila 35,7 °C. Takze czulam sie ciagle bardzo zle. Gdy bylam u tej mojej znajomej takze nagle zalapalam infekcje. Bez goraczki ale jak zwykle bardzo mocno. Moja znajoma wziela sie za mnie metodami z Ayurwedy. Zaczela robic mi Marme. To sa takie punkty energetyczne na ciele, ktore nalezy uciskac. Ona zrobila mi kilka takich zabiegow. Juz po pierwszym dostalam wysokiej goraczki 39,9°C. Co bylo niesamowite. od kilku lat bez goraczki a tu nagle taka niespodzianka. Cieszylam sie jak osiol. Infekcja trwala kilka dni ale juz z goraczka. Po Marmie nie bedziemy sie odrazu dobrze czuc bo to jest metoda oczyszczajaca kanaly energetyczne. Najpierw dochodzi do pogorszenia samopoczucia. Ale dziala. To bylo dla mnie niesamowite. I co zauwazylam juz po powrocie do domu : poprawil sie moj sen. Zasypialam odrazu jak dziecko. A wczesniej mialam problemy z zasypianiem. Tak mi sie to dzis przypomnialo. Szkoda, ze zadko bywam w Polsce bo czesciej pochodzilabym na zabiegi Marmy.

" />
">najlepiej powiedz ze jestes homo to cie nie wezma i klamac nie bedziesz musial

Mogą kazać mu udowadniać

Mnie ostatnio armia napędziła tęgiego stracha. Przysłali bilet... mojej żonie :/ Żona jest pielęgniarką w stopniu st. szer. i jako członek służby zdrowia zobligowana jest do niesienia pomocy dzielnym polskim wojownikom wykrwawiającym się na wszystkich frontach RP.

Na szczęście 8 miesięcy wcześniej coś mnie tknęło i sprytnie zmajstrowałem nam synka, który w chwili otrzymania wezwania na komisję siedział jeszcze nic nie przeczuwając w mamusinym brzuchu. On biletu nie otrzymał więc musiałby zostać w domu. Na cesarkę żona się nie zgodziła, więc armia chwilowo dała za wygraną i wycofała się na z góry upatrzone pozycje. Teraz oblewają mnie zimne poty na myśl o tym, że być może nadejdzie taka chwila kiedy o szóstej minut trzydzieści będę stał na peronie z dzieckiem na ręku machając na pożegnanie zakutej w kamasze mojej lepszej połowie

Kurde

" />Witajcie,
chciałabym dołączyć do Was i dodać kilka słów od siebie...Być może będziecie mieli ochotę odezwać się do mnie, bądź komuś z Was zrobi się cieplej na sercu, gdy przeczyta, że gdzieś w Polsce jest osoba, która tak jak Wy- zmaga się z każdym kolejnym dniem...
Mam na imię Magda, mam 27 lat.
Niestety trzeba przyznać, że doprowadziłam się na skraj wyczerpania psychicznego...a do tego niebardzo mam odwagę i siły, aby się z tego wykaraskać.
Z pozoru się uśmiecham i sama oszukuję, że jest w miarę ok, ale w głębi duszy chciałabym zasnąć i już nie budzić się do życia.
Kłopoty moje zaczęły się już bardzo dawno temu, ale uparcie i z przekorą próbowałam je ignorować.
Dorastałam w rodzinie, gdzie awantury i wzajemne żale były na porządku dziennym, już wtedy byłam bardzo nerwowym i nieśmiałym dzieckiem. Mimo to byłam zawsze najlepszą uczennicą i wstydziłam się okazać otoczeniu moje słabości.
Myślałam, że nieśmiałość, brak wiary w siebie i nadmierna potliwość przejdą z wiekiem.
Niestety dziś wiem, że mi nie przeszło!!!
Jest dużo gorzej: zamykam się w czterech ścianach, nie pracuję, nie mam z kim porozmawiać, nawet bliscy, którzy są za granicą nie rozumieją, że czuję się osaczona przez moje lęki, nerwowość i czarne myśli.
Mam stałego partnera, ale od około roku wyjeźdża On zarobkowo do Holandii, więc jestem sama, zawieszona gdzieś pomiędzy życiem a śmiercią.
Dziś właśnie wyjechał...a ja czuję, jakby kołek uderzył mnie w głowę. Nie mam żalu do Niego, ale do siebie, bo nie potrafię wziąć mojego życia w garść i ruszyć choćby za Nim...
Doszło do tego, że gdy dzwonię w sprawie pracy, to z ledwością potrafię wyksztusić parę słów, nie wspomnę o panicznym lęku przed rozmową z pracodawcą. Mam wrażenie, że nic nie potrafię, że nikt mnie nie potrzebuje. A do tego ciągłe zimne poty, ręce mokre, jak wyjęte z wody, bezsenność i brak apetytu.
Kiedyś próbowałam się leczyć, niestety bez efektu. Teraz nawet na to nie mam siły ( ani pieniędzy ).
Ale jutro znów wstanę i zrobię wszelkie niezbędne rzeczy, aby przetrwać ten dzień ( tylko już nie wiem po co? )

Pozdrawiam Was i życzę, aby na buziach widniał prawdziwy uśmiech, a nie doklejany, jak jest w moim przypadku.
Trzymajcie się, a jeśli możecie, dołączcie coś od siebie, bo czuję się bardzo samotnie w moim pustym domu i duszy.
Mag27

" />Opowiem Wam moją historię, może ktoś przeżył/przeżywa cos podobnego, może napiszecie jakieś rady...
W domu się nigdy za dobrze nie układało(delikatnie mówiąc), byłam b.nerwowym dzieckiem.Jakby tego było mało, kilka lat temu w dodatku przeżyłam coś okropnego (nie związane z domem) i to btł gwóźdź do trumny... przez 6 lat brałam seroxat, potem doszła bezsenność... kilka tyg temu zmieniłam lekarza, ponieważ martwiłam się, że sroxat jakby mniej działa (jadłam go, ale i tak miałam lęki przed snem). Ponadto podejrzewałam, że jestem co mój orgaznim jest juz przesadnie przyzwyczajony do seroxatu (każda próba odtsawienie kończyła sie makabrycznym waleniem serca w przyspieszonym tempie przez całe dnie, potami, nerwowością, agresją, ściskaniem w żołądku). Nowy lekrz kazał odstawić seroxat i zapisał pramolan. Pramolan działa fajnie - nie mam lęków przed snem, zaczęłam sypiać bez żadnych dodatkowych tabletek na sen (np. ketrelu). Jednakże miałam jesć seroxat co 2 dzien przez 1,5 tyg, a potem odstawić go zupełnie...Ostatnio raz seroxat zjadałam 2 dni temu i to był ten ostatni raz....dzis jestem kłebkiem nerwów, w ogóle jestem przmęczona...znów wzięłam urlop, ale przecież nie mogę wykorzystać całego urlopu w 3 m-ce. Z jednej strony zaczęła się układać, poznalam faceta, w końcu się zakchałam, spotykamy się... na razie on nic nie wie o moich zaburzeniach nerwicowo - depresyjnych...chciałam powiedzieć, ale póki co nie było okazji... wiem, że piszę trochę chaotycznie, ale jestem przmęczona pracą, wręcz wykończona.... w domu nie mam oparcia...i te dzisiejsze jazdy przsy braku seroxatu- zimne poty, poryczałam sie w pracy,łaba jestem jak piórko...dzwoniłam do lekarza, kazał zwiększyć pramolan do 3-4 tabletek przez ten okres przejściowy...czy ktoś go jadł? czy ktos przezywał cos podobnego? czy ktos może mnie podnieść na duchu? bardzo tego potrzebuję.

Witam.Mój synek ma 5 lat.Prawie 2 lata temu stwierdzono u niego zespół WPW. U niego ataki trwają do ok 20 minut sine usta,zimne poty i skarży sie na silny ból głowy.Holter zarejestrował 320 ud/min.Czy są rodzice,których dzieci mają podobny przypadek?

Podczas kuracji Gersonem, jak i w czasie picia noni występują kryzysy ozdrowieńcze. Kiedy choremu przydarza się taki kryzys, lekarze diagnozują go jako infekcję. Rzeczywiście objawy kryzysu przypominają grypę (dreszcze, zimne nogi, ręce, totalne wyczerpanie, stany lękowe, a po jakimś czasie stan podgorączkowy i poty). Sama tego doświadczyłam, bo miałam guz na tarczycy wielkości piłeczki pinpongowej. Ktoś mi podsunął Alveo. Wypiłam dwie butelki stosując nieświadomie dietę odchudzającą podobną do Gersona (wtedy nie wiedziałam o istnieniu Gersona). Po jakimś czasie dopadła mnie "grypa" połączona z potwornym stanem lękowym - myślałam że umieram. Trzęsła mi się broda, szczękałam zębami, leżałam pod stertą kołder i z termoforem. Była pełnia lata i upał, a ja trzęsłam się jak galareta. Po kilku godzinach zasnęłam i obudziłam się zlana potem. Rano czułam się znakomicie. Po tygodniu te same objawy i cudowny poranek - gotowa do działania. To powtarzało się przez pół roku, z tym, że z większymi przerwami i nie tak intensywnie jak na początku.
Pytałam wielu lekarzy co się ze mną dzieje i zawsze ta sama odpowiedź - INFEKCJA! Ale infekcja trwa 3 - 7 dni, a ja po nocnym wypoceniu czułam się bardzo zdrowo, miałam przypływ energii. Tłumaczyłam to sobie reakcją organizmu na wyczerpanie pracą i chronicznym przemęczeniem.
Jesienią spojrzałam w lustro i wydawało mi się, że guz jest mniejszy (zawsze chodziłam w golfach), ale pomyślałam, że widzę to co chcę widzieć. Dalej żyłam i ukrywałam guza golfami. W końcu znajomi sami zwrócili uwagę, że guz znika. Teraz po moim guzie nie ma śladu.

Mogę to udowodnić, bo mam wyniki endokrynologiczne (USG, biopsja). Miałam guza, a teraz nie i nadal mam funkcjonującą tarczycę, podczas gdy wielu moich znajomych z guzami na tarczycy ma ją wyciętą i są skazani na zażywanie hormonów do końca życia.

Co to znaczy, że w guzach mózgu nie jest terapia Gersona zaliczana do skutecznych? Kto tak zalicza? Kto prowadził takie badania? Rozmawiałam z wieloma lekarzami - żaden nawet nie słyszał o Gersonie.
Gerson leczył w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. Leczył sokami owocowo warzywnymi, potasem, enzymami trzustkowymi (sok z wątroby cielęcej) lewatywami, ale był dzieckiem swoich czasów. Nie było wówczas takich suplementów jakie są dostępne dziś. Za to były rośliny uprawiane ekologicznie, których dzisiaj nie ma.

Guz mózgu to nie guz tarczycy...zgoda...ale jeśli organizm jest wycieńczony, zatruty, słaby, niedożywiony to szanse na pokonanie guza mózgu maleją. Twoja siostra tak dobrze znosi chorobę, bo ma silny, młody organizm.
Wierzę w system immunologiczny. Szukam lekarza, który będzie leczył człowieka, a nie jednostkę chorobową. Jeszcze takiego nie znalazłam.
A może ktoś zna współczesnego Gersona? Poproszę o namiary.

" />Chcialbym sie odniesc do niektorych powyzszych komentarzy, ale nie bardzo wiem jak ?
Jest w tym co piszecie bardzo duzo racji, wszystkie posty sa ciekawe i w pewnym sensie pouczajace. Ale nie bez powodu zaczalem swój tekst piszac, ze chciałbym wrocic do tego tematu za pare lat. I z Bernardem, Kasia, Malgosiekiem, Binnesmanem. Mysle, ze w takiej kwestii latwiej jest doradzac, niż to osobiscie przechodzic, przezywac. To co piszecie wydaje się oczywiste, ale z realizacja tego jest bardzo roznie i ciezko. Nie wiem w jakim wieku sa Wasze dzieci i jak dlugo tu mieszkacie, nie wiem w jakim znajdujecie się otoczeniu (znajomi, sasiedzi, srodowisko) Nie wiem na jakim poziomie jest Wasz niemiecki (czy polski ), bo to wszystko ma ogromne znaczenie. Poznalem na naszym forum kolezanke. Tak się zlozylo, ze mamy ze soba b.dobry kontakt. Wymienialismy maile, rozmawialismy przez GG, az w koncu
„zdzwonilismy” się. Padly pierwsze „zywe” slowa – „ ale ty masz niemiecki akcent”. Wiecie jak się poczulem ?! A prawie, tak jakbym dostal piescia w twarz. Po plecach przeszly mi dreszcze i oblaly mnie zimne poty. Jaaa ??? zapytalem. Taki ja ?, polak z krwi i kosci, dbajacy o jezyk ojczysty, czytajacy polskie bajki, polskie ksiazki, ogladajacy polska telewizje.I to niestety, nie pierwszy przypadek. Gdzies cos się ucielo, gdzies się cos zmienia, i na to nie mamy wplywu >niestety<. Jeśli przez 11-13 godzin rozmawiamy tylko po niemiecku, zaczynamy po niemiecku myslec. I aby w koncu dotrzec do swojego wlasnego dziecka, czasem rezygnuje i powiem mu cos co mysle wlasnie po niemiecku. Widze ozywienie na jego twarzy, chetniej ze mna rozmawia, bo wlasnie wtedy czuje, ze ja jego rozumiem i to w tym glebszym sensie rozumiem. Mysle, ze znajda się takie osoby na forum, ktore wiedza doskonale o co mi chodzi. Temat jest niezwykle trudny i ciezko to , tak poprostu przelac na papier. Trzeba tu spedzic kilkanascie lat, miec dzieci w roznym wieku, aby moc zrozumiec co tak naprawde chcialem przekazac
Polska szkola – oczywiście jak najbardziej. Tylko teraz powstaje znow nowy problem. Po co ? Dla zaspokojenia przede wszystkim wlasnych !!! ambicji ??? Może dzieciakom bardziej przydalby się inny jezyk ? Poprostu inny ?


Parkour_Wszystko co mam

Designed By Royalty-Free.Org